Liczą się ludzie – to slogan, który powtarzają wszystkie firmy, ale nie wszystkim udaje się choćby w części wprowadzić go w życie. Laszlo Bock, który który przez 10 lat odpowiadał za HR w Google’u i jest uważany za współtwórcę kultury organizacyjnej w tej firmie, zdradza, jak to robią u jednego z najbardziej pożądanych pracodawców na świecie.

Bliżej nas

A jak wygląda komunikacja z pracownikami w firmach w Polsce? Urszula Radzińska w książce „Pierwszy klient” zapytała o to 11 osób, które zajmują się komunikacją wewnętrzną, i razem z nimi szukała przepisu, jak budować atmosferę w firmie, by pracownicy naturalnie stali się jej ambasadorami.

Książka „Praca rządzi! Metody Google’a, które odmienią twoją pracę i życie” dla osób zajmujących się komunikacją wewnętrzną powinna stać się codziennym przewodnikiem po sposobie budowania relacji z ludźmi. Tym bardziej że, jak wynika z raportu „Niedobór talentów” opublikowanego przez ManpowerGroup, niemal 45 proc. pracodawców w Polsce ma problem ze znalezieniem odpowiednich pracowników i z roku na rok ta sytuacja się pogarsza. 

Kiedy dyskomfort jest potrzebny

Autor proponuje kilka prostych wskazówek, które w pierwszej chwili mogą się wydać banalne, ale po zastanowieniu i przyjrzeniu się im w kontekście budowania komunikacji wewnętrznej nabierają sensu. – Zagwarantuj ludziom tak dużo zaufania, wolności i władzy, byś odczuwał pewien dyskomfort. Jeśli go nie doświadczasz, to znaczy, że pozwoliłeś im na zbyt mało
– podpowiada Bock i dodaje, że system, który podobnie jak u Google’a bazuje na domniemaniu niewinności i wierze, że ludzie są dobrzy, bywa wrażliwy na działania osób okazujących złą wolę, ale i tak warto ryzykować, bo zyski z takiej postawy są większe niż straty.
– Pracownicy szczebla kierowniczego, którzy zdołają zapewnić podwładnym właściwe środowisko, będą przyciągać najwybitniejsze talenty z całego świata. Ale to wymaga przemodelowania postawy szefów. Muszą być oni gotowi na to, by oddać władzę. W Google bezpośredni przełożeni nie decydują kogo zatrudniać, zwolnić, nie oceniają wydajności ani nie przyznają premii czy awansu. O tych wszystkich decyzjach rozstrzyga zespół współpracowników, specjalnie powołana grupa robocza – mówi Laszlo Bock. – Czym zajmuje się przełożony, który nie dysponuje swoimi tradycyjnymi atrybutami, czyli kijem i marchewką? Może się skupić na jedynej rzeczy, która mu jeszcze została – służyć swojemu zespołowi – tłumaczy.

Pracownicy dobrze poinformowani

Autor książki “Praca rządzi!…” uważa, że kluczem do znalezienia równowagi między wolnością jednostki a ogólnym kierunkiem obranym przez firmę jest zachowanie transparentności, i tu właśnie zaczyna się ogromna rola działu komunikacji. – Każde, nawet najbardziej banalne pytanie zasługuje na odpowiedź, bo to sprawia, że wszelkie działania i decyzje są łatwiejsze do zrozumienia i zaakceptowania. Wytłumaczenie powodów kryjących się za jakąś decyzją to jeszcze nie wszystko. Równie ważne jest przedstawienie szerszego kontekstu – uważa Bock.
  Zaletą tak dużej otwartości jest to, że pracownicy wiedzą, co dzieje się w firmie.

To działa, bo jesteśmy podobni

Dlaczego rady z Google’a powinny sprawdzić się w innych firmach?  – Lew Tołstoj napisał „Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne”. Takie zbieżności można też dostrzec
w przypadku firm odnoszących sukcesy. Tego rodzaju przedsiębiorstwa nie tylko skupiają się na tym, co produkują, ale również na tym, czym są i czym chcą być – tłumaczy Bock. Warto więc zajrzeć do jego książki, zwłaszcza gdy stajemy przed wyzwaniem zbudowania strategii komunikacji. Rad Laszla Bocka możecie także posłuchać na Youtubie: 
„Let’s make work better”
„Education Lessons from Work Rules![…]”