Na lotniskach są bary, gdzie zamówienie składa się za pośrednictwem tabletu. To podobno najgorsze doświadczenie, jakie może nas spotkać w obcym środowisku – kompletny brak kontaktu z człowiekiem. Dokąd zmierza świat? Czy sztuczna inteligencja (SI) zapanuje nad nami? Zabierze nam pracę? Czy spełni się wizja Haxleya z jego „Nowego Wspaniałego Świata”? Na takie pytania próbowali odpowiadać mówcy konferencji hub.berlin 2017, w której miałem przyjemność uczestniczyć.

Niestety, nie udało mi się wysłuchać wszystkich prelegentów, ponieważ wykłady odbywały się na pięciu scenach jednocześnie i trzeba było szybko myśleć, który wybrać. Zorientowałem się tylko, że wszyscy byli zgodni co do jednego: nikt dziś nie może być pewny, jak będzie wyglądać przyszłość. Nawet ta nieodległa. Pamiętacie filmy z lat 80., 90.? Te latające samochody, deskorolki, loty międzyplanetarne z udziałem ludzi, lasery jako broń… Tak właśnie twórcy wyobrażali sobie nasze czasy. A tu proszę – nic z tego.

Zamiast smartfonów okulary?

Ale nie jest tak źle. Gatunkowi Homo Sapiens nie brakuje wyobraźni i ambicji: technika przyspiesza, i nie jest to linia prosta, a moc komputerów rośnie. Dr Christian von Reventlow z Deutsche Telekom przewiduje, że do 2050 roku zbudujemy komputer dorównujący mocą ludzkiemu umysłowi, a zamiast smartfonów będziemy używać okularów, które wyświetlą wszystkie potrzebne informacje na temat otaczającego nas świata. Dostęp do Internetu będzie podstawowym prawem człowieka, natomiast telewizor, jaki znamy, stanie się przeżytkiem.

Wyobraźcie sobie reklamy w mieście dopasowujące treści do odbiorcy, który się do nich zbliża. Dzisiejsza młodzież nie wyobraża sobie świata bez Internetu. Podobno niektórzy, jeśli mieliby wybierać między kolegą a smartfonem, wybraliby ten drugi. A co powiecie na sztuczną inteligencję z możliwością rozmnażania się? Trwają eksperymenty nad tego typu maszynami, które uczą się dostosowywać do otoczenia i tak modyfikują swoją budowę, aby umieć sprawniej się poruszać. Wszystko po to, aby móc coraz lepiej badać otaczające środowisko. W planach jest wykorzystanie takich maszyn do terraformacji i badania planet w naszej galaktyce.

Brzmi ciekawie, ale są też głosy sprzeciwu. Bo jak kontrolować taki byt, który pracuje 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu, bez przerwy się ulepszając? Co się stanie, jeśli SI zwróci się przeciw ludziom? Jakie szanse ma człowiek w starciu z armią robotów kontrolowaną przez SI lub przez innych ludzi? Jeden z mówców porównał takie środki bojowe do broni chemicznej, która jest zakazana, i chciałby, aby takie samo prawo dotyczyło sztucznej inteligencji.

Wyobraźcie sobie reklamy w mieście dopasowujące treści do odbiorcy, który się do nich zbliża. Dzisiejsza młodzież nie wyobraża sobie świata bez Internetu. Podobno niektórzy, jeśli mieliby wybierać między kolegą a smartfonem, wybraliby ten drugi.

 

Wydrukujesz sobie, co chcesz

Drukowanie w 3D to kolejna innowacja, która staje się coraz popularniejsza. Denise Schindler w wyniku wypadku kolejowego straciła nogę. Z pomocą przyszła jej firmą Autodesk, która wyprodukowała dla Denise protezę właśnie w technice 3D. Proteza tak znakomicie zastąpiła utraconą nogę, że kobieta zdobyła na paraolimpiadzie medal w kolarstwie.

 

Inny przykład: trwają testy urządzenia do śledzenia gałki ocznej, co ma pomóc w zrozumieniu, w jaki sposób czytamy, na co zwracamy największą uwagę: na tekst czy infografikę? Które elementy przyciągają wzrok? Okazuje się, że większość ludzi czyta wg tzw. wzoru litery F.

 

Stosując podświadomie tę technikę, lubimy również zwracać uwagę na duże liczby, jeśli są one na górze infografiki. To cenna wiadomość dla grafików, redaktorów i wydawców: jeśli chcą przykuć wzrok czytelnika ważną dla nich informacją. Za to powinni unikać prawej dolnej części strony, tam patrzymy najrzadziej. Wyjątkiem jest umieszczona w tym miejscu sylwetka człowieka. Kształt człowieka lub twarzy cieszy się niezmiennie powodzeniem. Ale czy ta preferencja wpływa na nasze aktywne czytanie i prawdziwe zainteresowanie czytanymi treściami, tego nie stwierdzono. Badania trwają.

 

Latające samochody i wirtualne „prawdziwe” spotkania

A co z poruszaniem się po mieście przyszłości? Będą korki jak teraz? Tu pomysły idą w stronę wyeliminowania ulubionej zabawki człowieka, czyli samochodu. Rowery w miastach przyjęły się bardzo dobrze. Czy następnym krokiem będzie car sharing? Nie wydaje się to takie niemożliwe –  w zatłoczonych miastach przemieszczanie się autami jest coraz bardziej ograniczone ze względu na coraz szybciej rosnącą liczbę samochodów na ulicach. Na razie proponuje się podnoszenie kosztów parkowania w centrum miast, trwają testy autonomicznych aut niewymagających kierowców. Ale to raczej pieśń dalszej przyszłości. Uber proponuje natomiast powietrzną taksówkę. Może za 20 lat latające samochody będą naszą rzeczywistością? Dla mnie nadal brzmi to jak science fiction. Bliższa wprowadzenia wydaje się aplikacja ułatwiająca parkowanie. Podobno 30 proc. ruchu pojazdów w mieście to auta szukające miejsca na parkowanie. Czy nie byłoby wspaniale, gdyby aplikacja potrafiła znaleźć miejsce, „zarezerwować” i zaparkować naszą limuzynę bez zbędnego błądzenia?

 

Może za 20 lat latające samochody będą naszą rzeczywistością? Dla mnie nadal brzmi to jak science fiction.

 

Dla spotkań i rozmów biznesowych face-to-face oraz związanych z tym podróży alternatywą są wideokonferencje. Takie „spotkania” eliminują jednak pewien element, będący ważną częścią kontaktów osobistych, mianowicie emocje. I na to ma być rozwiązanie – wirtualna rzeczywistość, gdzie mimo odległości, która dzieli rozmówców, spotkanie staje się bardziej autentyczne, ponieważ w tak wykreowanym świecie można poczuć bliskość drugiej osoby.

 

Kolejnym krokiem w przejściu z wirtualnej rzeczywistości ma być tzw. holo deck. Pamiętasz film „Star Trek”? Już wtedy myślano o takim pomieszczeniu. Czy uda nam się coś takiego zbudować? I czy w końcu wirtualna rzeczywistość zastąpi telewizję? Jak to wpłynie na storytelling? O ile bardziej wciągające mogą być historie, jeśli poczujesz je całym sobą, prawda? Trwają badania na stworzeniem „kostiumu” pozwalającego czuć przedmioty, których dotyka się wirtualnie, a nawet odczuwać temperaturę otoczenia.

 

Dzisiaj standardem przekazywania informacji w Internecie są strony w HTML5. Do wszystkich tych fantastycznych pomysłów potrzeba jednak czegoś nowego. Do powstania żarówki nie przyczyniły się badania nad świecami. Co to będzie? Pożyjemy –  zobaczymy. Obserwujmy, zmiany będą coraz szybsze. 10 lat temu nie było spotify, snapchata, smartfonów, ipadów, Ubera. Raczkował YouTube, Facebook, Twitter. Czekają nas ciekawe czasy digitalizacji.

 

W wirtualnej rzeczywistości, mimo odległości, która dzieli rozmówców, spotkanie staje się bardziej autentyczne, ponieważ w tak wykreowanym świecie można poczuć bliskość drugiej osoby.