53 tysiące osób na jednym wydarzeniu w Lizbonie. Czy to dużo? Wyobraź sobie wszystkich mieszkańców Jarocina i Wyszkowa w jednym miejscu i czasie. Czy największy Web Summit był sukcesem? Na pewno z punktu widzenia zysków organizatorów oraz wpływów lokalnego biznesu hotelowego i restauracyjnego. Jak ja zapamiętałam te 4 dni?
to

Merytorycznie
Szczerze mówiąc od tak mocnej marki oczekiwałam więcej. Obok sceny głównej, równolegle żyło jeszcze 20 scen (ścieżek tematycznych). Może zbyt wysoko postawiłam poprzeczkę, ale prezentacje niestety były bardzo nierówne jakościowo, a panele często w ogóle odbiegały od swoich tematów. Kiedy zorientowałam się, że penele i rozmowy są słabiutkie, wybierałam te propozycje, gdzie był jeden prezenter. Po pierwszych dwóch pełnych dniach konferencji byłam załamana i zadziwiona słabą jakością tego, co udało mi się usłyszeć.

Inspiracyjnie
Jednak moje ogólne wrażenia i cały Web Summit uratował ostatni dzień i dwie osoby: Saul Klein i Gary Vaynerchuk. Saul Klein mówił o tym jakie znaczenie ma technologia i przedsiębiorczość w czasach, kiedy Wielka Brytania wychodzi z UE, a wybory w USA wygrał Donald Trump. Bardzo interesujące rozważania trzeźwo pokazujące przyczyny zmiany, która tak bulwersuje mnie i ludzi podobnie myślących. Prezentacja dostępna jest tutaj.

Do tego tematu odniósł się też podczas rozmowy z nim szef agencji Publicis Maurice Levy, który mówił, że elity demokratyczne niestety nie zaadresowały potrzeb biedniejącej dużej grupy społecznej, które w swojej frustracji i oczekiwaniu innego życia tak bardzo akceptują populistyczną narrację.

Gwiazdą wydarzenia był Gary Vaynerchuk zagrzewający do mądrego małżeństwa marketingowego, czyli designu i matematyki. Niezwykle charyzmatycznie podkreślał, że tylko z takiego połączenia są dobre dzieci. Widziałam Garego na żywo po raz pierwszy i mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że zostałam jego fanką.  Jestem pod wrażeniem tego, co mówił i jak. Bo tutaj forma i treść idą w parze. Zobacz sam jak było…

Rozwojowo
Słuchanie założycieli młodych firm, którzy szukają partnerów i inwestorów, to dla mnie duża przyjemność. Młodość, pasja, czasem nerwy, no i pomysły na lepszy świat. Nie ma szansy zobaczyć wszystkich – prezentacje odbywały się jednocześnie na trzech scenach. Polecam jednak takie prezentacje gorąco. Startupy miały też swoje punkty i można było porozmawiać z tymi, które są dla nas interesujące. Jeśli ktoś nie zdążył obejść wszystkich, spis wszystkich jest online i można do nich wrócić.

Networkingowo
Nie postawiłam przed Web Summit żadnych celów sprzedażowych i nie umawiałam specjalnie spotkań. Jednak spontaniczne poznałam ciekawych ludzi, a przede wszystkim fantastyczne kobiety z Polski, które zajmują się edukacją digitalową jak Bianka Świńska (Fundacja Edukacyjna Perspektywy), Jowita Michalska  (Digital University) czy Beata Young (Mission ToRun).
Bardzo się cieszę z tych spotkań i kibicuję ich działalności. Dużo czasu przegadałam z też z Kasią Wojniak o marketingu digitalowym, lejkach i skutecznym budowaniu firm poprzez digital.
Sama Lizbona jest miejscem, które sprzyja networkingowi – otwarciu, rozmawianiu. Organizatorzy dbali o to, by miłej przestrzeni do poznawania ludzi było dużo. Dobra robota.

Orgnizacyjnie
W mojej ocenie skala wydarzenia przerosła organizatorów. Na samo otwarcie do środka budynku nie weszło 3 tysiące osób. CEO Paddy Cosgrave powiedział z uśmiechem, że niektórzy nie wierzyli, że warto przyjść wcześniej. Kiedy stoisz na zewnątrz, marzniesz i nie ma żadnej logiki, kto wchodzi, kto nie – nie jest to śmieszne. Skoro było wiadomo, że brakuje miejsca dla 3 tys ludzi, nie rozumiem dlaczego nie było jasnej komunikacji o tym i dodatkowego ostrzeżenia, że będą oglądali na zewnątrz, że może warto, by się ubrali cieplej itd.
Aplikacja summitowa doskonale wyglądała na filmiku, który ją reklamował przed prelekcjami. Dobrze pomyślana, ale niestety bardzo często się zawieszała. Internet jak to bywa na takich wydarzeniach był, ale też często nie wytrzymywał potrzeby uczestników.
Stojąc w przeróżnych kolejkach, widząc tabliczki „stage full” miałam silne przekonanie, że jest jeszcze dużo do zrobienia.

A gdyby tak?

  • ścieżek tematycznych było mniej i mówcy byli przygotowani
  • maksymalnie ograniczyć liczbę paneli
  • lepiej opisać ścieżki tematyczne i same prelekcje
  • oceniać prelegentów z ich pracy
  • dać im szansę robić to lepiej

Pewnie wybaczyłabym potknięcia organizacyjne o wiele szybciej. A tak? Cieszę się, że byłam tam, ale więcej się nie wybieram.

Share on Facebook4Share on Google+0Tweet about this on TwitterEmail this to someone