Czy działania content marketingowe wymagają skomplikowanych działań i zaawansowanych technologii? Nie zawsze. Prosty przekaz i nieskomplikowana forma to często strzał w dziesiątkę. Jednak za prostotą kryje się dobry pomysł, na który trzeba było wcześniej wpaść:)
img_1671

Nieprzypadkowo wielu odbiorców preferuje coraz prostsze treści – jesteśmy zabiegani, atakowani bodźcami z każdej strony, mamy w głowie milion myśli na minutę, a na głowie sto problemów. Dlatego doceniamy przekaz nie przeładowany w formie, oszczędny, po prostu… prosty. Tylko żeby taki powstał, wcześniej wymaga to nielada pracy kreatywnej! To jak z hasłem reklamowym – opisać produkt 30 słowami nie jest trudno, ale opisać go trafnie trzema już nie jest tak łatwo, prawda?
Przekaz sprowadzony do jednego zdania, do prostej grafiki, krótkiej ulotki, może mieć większą siłę niż 100-stronicowe opracowanie. Pomysłowa czarno-biała grafika wydrukowana na zwykłym papierze może być lepsza niż tworzona w pocie czoła na wypasionym sprzęcie animacja. Oczywiście nie w każdym wypadku to zadziała, nie w każdym środowisku się sprawdzi i nie chodzi mi o to byśmy odwrócili się od nowoczesnych technologii, które na co dzień kocham i nie wyobrażam sobie bez nich życia, ale by w pędzie do coraz bardziej zaawansowanych technik nie zapomnieć, że czasem najprostszy sposób zdziała cuda.

Gdy byłam niedawno w Grecji z koleżanką z naszej agencji, Magdą Kozińską ostatnie o czym myślałyśmy to content marketing. Ale że głów sobie nie odkręciłyśmy i nasze mózgi swobodnie chodziły na zwolnionych obrotach niestety uciec od pracy tak na sto procent nam się nie udało. Taka zresztą specyfika wszystkich „kreatywnych”, że pracują nawet gdy na oko wydaje się, że tego nie robią. Idąc więc leniwym krokiem przez Nafplio, urocze miasteczko na Peloponezie, w poszukiwaniu fredo espresso (genialny wynalazek – espresso z kostkami lodu – stawia do pionu w sekundę) w tym samym momencie powiedziałyśmy: ale fajne!
rysuneklNa skraju starego miasta, u podnóża stromej góry, na szycie której są pozostałości po weneckiej twierdzy przycupnęła mała kawiarnia z kilkoma stolikami na zewnątrz. Jakieś trzy metry od tych stolików zaczynają się schody na szczyt góry – dokładnie 999 stopni… Przy nich właściciel kafejki ustawił czarną tablicę, na której kredą ktoś o zdolnej łapie narysował zabawne ludziki, które wchodzą po schodach, z coraz większym trudem, w końcu na czworaka, i pół żywe ze zmęczenia wracają na dół, a tam już na nich czeka kawa i napis: Jesteś bohaterem, dałeś radę.
fullsizerender-1Nie można się nie uśmiechnąć, nawet gdy wciąż drżą łydki. Reklama nie jest nachalna, nie błyska neonami, nie wkurza tandetą, jest wysmakowana, od razu wiesz, że w knajpce musi być fajna obsługa i atmosfera. To idealne wykorzystanie lokalizacji, nawiązanie do upiornych schodów, sympatyczne zauważenie, że ktoś jednak się zasapał idąc po nich – pomysł na piątkę, a wykonanie zajęło pewnie nie dużo więcej niż 5 minut.
mr-ginger_na_blog-plW podobnym stylu przygotowaliśmy w ubiegłym roku świąteczne bożonarodzeniowe upominki dla naszych klientów i współpracowników (a tu i tu zobaczysz, co wymyśliliśmy wcześniej:). Burza mózgów trwała długo, ciągle coś nam nie pasowało, aż w końcu właśnie Magda Kozińska wymyśliła Pana Gingera. Był kawałkiem imbiru w kształcie ludzika, opakowany w zgrabne pudełeczko z „gorącymi” życzeniami – pana Gingera polecaliśmy do rozgrzewającej herbaty albo w czasie wolnym do drinka. Zamówiliśmy skrzynki pełne imbiru w zaprzyjaźnionym warzywniaku, by wybrać najkształtniejsze. Przepisy i instrukcję, jak używać umieściliśmy na kartkach, które zaprojektował nasz dyrektor kreatywny Marcin Rutkowski i ludziki ruszyły w świat do naszych klientów i współpracowników.
Rozgrzewający upominek został przyjęty ciepło 🙂
Po prostu!