Kreatywność i sprawność myślenia pracownika są na wagę złota. Tymczasem wspomagające człowieka (i będące owocem jego kreatywności) technologia i internet – paradoksalnie – osłabiają nasze zdolności twórcze (te z czasów analogowych, kiedy częściej czytano książki, a nie hipertekst). I choć nowoczesnym maszynom daleko jeszcze do ludzkich emocji, które odgrywają kluczową rolę w kreatywności, to superkomputer Watson depcze nam już po piętach…

Pomocną literaturą w rozwijaniu twórczego myślenia może być np. „Trening Twórczości” Edwarda Nęckiego. Warto też skorzystać z naszej pomocy, w końcu nawet po wielu latach pracy, wciąż jesteśmy nagradzani za świeże spojrzenie na realizowane projekty 😉

Szczęśliwie nie ma na to jeszcze szans, ale co robić, aby diaboliczny urok coraz wymyślniejszych programów komputerowych nie rozleniwił nas i nie zabił właściwej człowiekowi umiejętności twórczego myślenia?

Umysł w czasach internetu

Na początku zadajmy pytanie w jaki sposób internet kształtuje ludzki mózg? Dobra wiadomość jest taka, że niektóre zdolności kognitywne rozwijają się w wyniku korzystania z komputera i sieci. Najczęściej są to te bardziej prymitywne funkcje umysłu, takie jak koordynacja oczu i rąk, reakcje odruchowe oraz przetwarzanie bodźców wzrokowych.

Zła jest taka, że inne funkcje mózgu nie mają się już niestety tak dobrze. Dziesiątki badań prowadzą do tych samych wniosków – kiedy łączymy się z siecią, wchodzimy w środowisko, w którym panuje pobieżna lektura, brak koncentracji, powierzchowne przyswajanie wiedzy czy wręcz obniżony poziom rozumienia tekstu.

Czytając na ekranie komputera, trzeba nieustannie dokonywać szybkiej oceny linków, decydować, w co kliknąć, przestawiać się z jednego formatu na drugi. W „Pobierz pocztę” klikamy nawet do 40 razy na godzinę. Tymczasem każdy rzut oka w inną stronę zakłóca koncentrację i obciąża pamięć roboczą. Kognitywne koszty takiego postępowania mogą być znaczące, utrudniając nam myślenie i zwiększając prawdopodobieństwo przeoczenia lub niezrozumienia istotnych informacji.

Internet sprawia, że myślimy bardziej płytko. I nie jest to tylko pozorne wrażenie – dosłownie zmienia się struktura naszego mózgu. Michael Merzenich, ekspert w dziedzinie neuroplastyczności, ujmuje to tak: kiedy przystosowujemy się do nowego zjawiska kulturowego, jakim jest korzystanie z nowego medium, mózg ulega przeprogramowaniu.  To oznacza nic innego jak to, że sposób pracy i wyszukiwania informacji w internecie wpływają na funkcjonowanie mózgu także wtedy, kiedy wyłączymy komputer. Poruszamy się tymi samymi ścieżkami neuronowymi związanymi z wielozadaniowością, a omijamy te, z których korzystamy podczas czytania książek czy głębokich przemyśleń.

Kreatywność na zwolnionych obrotach

To, co czytasz, jest pewnie jedną z wielu rzeczy, które dziś przechwycą twoje zmysły. Tak naprawdę mózg prawie nie udaje się na odpoczynek. Kiedy wymyśla mu się kolejne błahe zajęcia – spędzając czas przed ekranem, nie robiąc nic konkretnego bądź co chwila zerkając na maile i Facebooka – pracuje stale, tyle że poniżej swojego potencjału.

Badania przekonują, że aby „wyzwolić” kreatywność, umysł powinien zwolnić. Ze zwyczajowo wytwarzanych w ciągu dnia fal beta, o częstotliwości 13-25 herców, przejść na fale mózgowe o częstotliwości 8-12 herców, czyli stan alfa. To w tym stanie najczęściej przychodzą do głowy najlepsze pomysły, a twórczy potencjał jest najbardziej wykorzystywany. Niektórzy osiągają ten stan łatwo. Pozostali muszą świadomie popracować nad „zwolnieniem obrotów” mózgu pochłoniętego ciągłą wielozadaniowością. Dlatego warto spróbować odciąć się od bodźców zewnętrznych i niemal całkowicie zatopić w konkretnym zadaniu.

A kiedy dopadnie nas blokada twórcza, odwrotnie spróbować oderwać się od pracy. Tak przynajmniej radzi jedna z najbardziej zapracowanych redaktorek AUDE Bożena Makowska: – Blokadę twórczą trudno przeskoczyć. W zależności od czasu, jaki mam, albo odstawiam pracę do jutra, albo przez chwilę zajmuje się czytaniem czegoś innego, nawet dziennika, żeby skupić się na czymkolwiek innym. Warto też zwyczajnie dać chwilę odpocząć oczom od monitora. Kreatywność nie jest jak pstryknięcie palcem. To czasem dość długi proces dochodzenia do pomysłu.

O tym, że kreatywność nie lubi pośpiechu przekonaliśmy się więc sami. Ale możemy się także powołać na pewien uniwersytecki autorytet:
– Profesor Lech Majewski, jeden z moich mistrzów na ASP w Warszawie, gdzie studiowałem grafikę, strasznie się denerwował, gdy studenci próbowali na coś wpaść i porozmawiać o tym pomyśle – opowiada Marcin Rutkowski, dyrektor artystyczny AUDE. – Nauczył nas, że nie da się niczego wymyśleć jako czegoś gotowego. Że trzeba szukać, przymierzać, wycinać, mazać, kleić i zmieniać wszystko w nieustannym procesie, aż w końcu coś zaskoczy i da dobry efekt. Jak pomysł jest naprawdę dobry, to wtedy się to wie, czuje i ekscytuje się tym i często broni do upadłego przed niepochlebnymi opiniami innych. Minęło od tych nauk ponad ćwierć wieku. Papier, mazaki i nożyczki zastąpił w moim przypadku komputer, ale ciągle takie podejście mi się sprawdza. Nigdy właściwie nie mam gotowego pomysłu. Rodzą się w pracy. Dlatego kreatywność nie wydaję mi się czymś lekkim. Zawsze jestem taką pracą bardziej wyczerpany niż realizacją gotowych już pomysłów.

Kreatywność pracownika biurowego

W pracy biurowej możemy szukać znacznie większych winowajców tłamszenia kreatywności niż sama praca z wykorzystaniem technologii i internetu. Należą do nich: stres, niesprzyjające środowisko, niewłaściwe podejście przełożonego, który akceptuje jedynie sukcesy zamiast zachować podejście „próbujcie, a jak się nie uda – trudno”, problem konserwatyzmu i rutyny w miejscu pracy czy wreszcie nasz własny sposób myślenia – brak wiary we własne umiejętności i niechęć do podejmowania wysiłku. Tymczasem kreatywnym można być na każdym stanowisku (istnieje nawet „kreatywna księgowość”;)). W każdej dziedzinie można wykorzystać umiejętność wyszukiwania nowych rozwiązań. Ta umiejętność wzrośnie, jeśli będziemy wiedzieć, jak odpowiednio traktować nasz umysł.

Jak wspomóc kreatywność? Oto kilka wskazówek:

  1. Sporządzaj notatki ręcznie – własnoręczne zapiski robione długopisem/ołówkiem na papierze pomagają trenować umysł. Stawianie znaków na papierze aktywizuje znacznie więcej obszarów mózgu niż stukanie w klawiaturę.Wie coś na te temat Bożena: – Zanim pójdę do grafika, często sama rozrysowuję na kartce poszczególne elementy strony. Lepiej mi się w ten sposób myśli nad makietą i weryfikuje wyobrażenia.
  1. Przebywaj na łonie natury – badania dowodzą, że w kontakcie z naturą, z dala od technologii wzrasta kreatywność i zdolność do rozwiązywania problemów. Naukowcy z uniwersytetu w Utah zauważyli, że już 4 dni spędzone poza miastem mogą zwiększyć o 50 proc. wyniki testów na sprawdzanie kreatywności. Trudno jednoznacznie określić, dlaczego tak się dzieje. Niektórzy ze wzrostem kreatywności łączą kolor zielony (który jak wiadomo „na łonie natury” jest dominantą). Jak zauważono w „Personality and Social Psychology Bulletin”, patrzenie na ten kolor przed rozwiązywaniem kreatywnych zadań dawało lepsze rezultaty w porównaniu z innymi kolorami.

    Na tę teorię entuzjastycznie reaguje redaktor Iwona Derda: – Zieleń i myślenie o niebieskich migdałach rzeczywiście wpływają stymulująco na mózg. Przekonałam się o tym podczas tegorocznych wakacji, wymyślając bajki dla pewnej 3-letniej dziewczynki;-)

    Na wszelki wypadek załączam więc odpowiednie zdjęcie. Tylko spójrz na tę trawę!

trawa

  1. Utnij sobie głębszą drzemkę – sen ma ogromne znaczenie dla możliwości poznawczych i nie powinno się z niego rezygnować. Podczas snu dochodzi do utrwalenia wspomnień,  ich przeorganizowania i wybrania najbardziej przydatnych informacji, co z kolei wpływa na kreatywność.
  2. Pomysłów szukaj sam, ale rozwijaj je w grupie – brytyjski psycholog Adrian Furnham przekonuje, że najwięcej dobrych pomysłów rodzi się w głowach osób pracujących samodzielnie, które mogą puścić wodze fantazji bez poddawania się autocenzurze, oglądania się na krytykę i naciski dominujących członków grupy. To jednak dotyczy wstępnego etapu formowania się idei. W kolejnej fazie warto przedyskutować ją w grupie osób myślących podobnie jak my, którzy pomogą rozwinąć i dopracować pomysł. A propos pracy grupowej, psycholodzy doradzają i tutaj pewne efektywne techniki, np. burza mózgów, mind mapping czy metoda 6 kapeluszy Edwarda de Bono, polegająca na spojrzeniu na dany problem z sześciu perspektyw.

 

Pracę w grupie cenimy także w naszej agencji. A zwłaszcza współpracę redaktora z grafikiem, co podkreśla Bożena:
W procesie kreacji nie do przecenienia jest udział innej osoby. Wciąż jestem zwolennikiem starej dobrej burzy mózgów, kiedy ktoś kontruje, przedstawia nowe pomysły. W przypadku naszych projektów najwięcej zawdzięcza się współtworzeniu makiety z grafikiem. Grafik przedstawia swoje zdanie redaktorowi, czasem zmieni coś drobnego, co bardzo pomoże całości. Działanie w drużynie jest lepsze niż tylko i wyłącznie indywidualne.

Przyklaskuje temu Marcin, który ma nawet swojego ulubionego redaktora do współpracy:Zawsze najlepiej działałem w tandemie. Kiedy pracuję z osobą, w której kreatywność bezgranicznie wierzę, to wtedy znacznie skraca się czas pracy. Jak czegoś nie jestem pewien albo ulegam krótkotrwałej ekscytacji jakimś pomysłem, to wtedy kubeł zimnej wody wylany na moją głowę pozwala skrócić męki twórcze.

Kto więc najczęściej – i najchętniej – funduje mu ten zimny prysznic?
– Moją drugą połową w pracy jest Magda Kozińska – bez wahania wskazuje Marcin – Często nie przebieramy w słowach razem coś wymyślając. Zamieniamy się też rolami: ona jest grafikiem, ja copywriterem. Zawsze przynosi to dobre efekty. I praca jest zawsze bardziej efektywna niż w pojedynkę.

BM 0Z5Y8048 BLOG

Bardzo dużo zawdzięczam podróżom do pracy. Podczas porannego spaceru czy jazdy na hulajnodze, patrzę świeżym krytycznym okiem na to, co wieczorem mi się podobało albo czego nie byłam pewna.

 

5. Polub ruch – czy to przypadek, że w siedzibie TBWA* znajduje się boisko do koszykówki, a w Googleplexie ścianki wspinaczkowe i stoły do pingponga? Nie sądzę. Ruch to paliwo dla mózgu, a pot – jak twierdzi Christopher Bergland, znany triathlonista i trener – „jest jak WD-40 dla umysłu: smaruje zardzewiałe zawiasy w mózgu i sprawia, że myślenie staje się bardziej płynne. Ćwiczenia pozwalają umysłowi uzyskać dostęp do nowych pomysłów, dotąd schowanych w podświadomości”. Bergland posługuje się m.in. przykładem Alberta Einsteina, który podobno teorię względności obmyślał podczas jazdy na rowerze. Ale nie trzeba od razu brać się za triathlon. Wystarczy już 10 minut wzmożonej aktywności, żeby mózg zaczął działać sprawniej.

O tym także co nieco wiemy, a zwłaszcza Bożena, której owa aktywność zajmuje nawet dłużej, bo całą drogę z Grochowa na Mokotów: – Bardzo dużo zawdzięczam podróżom do pracy, zwłaszcza spacerom, które działają na mnie odżywczo. Moja ulubiona trasa wiedzie przez park Skaryszewski (znów ta zieleń! przyp. red.). Podczas porannego spaceru czy jazdy na hulajnodze, patrzę świeżym krytycznym okiem na to, co wieczorem mi się podobało albo czego nie byłam pewna. Czasem też nawet nie myślę konkretnie o tym problemie, tylko zwyczajnie spaceruję i coś mi przychodzi do głowy. Z kolei najlepsze tytuły wymyślam w tramwaju, pewnie dlatego, że jazda nim mnie uspokaja i relaksuje.

Do tej listy cała załoga AUDE zgodnie dodaje jeszcze jedną wskazówkę – szukaj inspiracji. Pomysłów dostarczać może w zasadzie wszystko.

W moim wypadku to czytanie, oglądanie, analizowanie tego, co na świecie jest trendy. Ciągle śledzę inspirujące tematy, buszując w sieci i przeglądając w kioskach różne magazyny. W wymyślaniu tematów pomaga mi to, ile przeczytałam i zobaczyłam – przyznaje Bożena.

 

mr-0z5y8015-blogWarto szukać nowych rozwiązań w ilustracjach, czcionkach i nawykach, bo to szansa na świeżość, a ona często jest najważniejsza i uwodzi klienta bardziej niż dopracowane rozwiązania.

 

Na zmysł obserwacji stawia także Marcin: – Ważne jest, żeby dużo oglądać prac innych ludzi. Nie po to, żeby broń boże ściągać gotowe rozwiązania, ale żeby poznawać tok myślenia innych. Często śmiałość albo nietypowość jakiegoś rozwiązania budzą odwagę do tego, żeby samemu oderwać się od przyzwyczajeń i własnych nawyków, spróbować czegoś, na co nie miało się wcześniej odwagi albo wystarczającej wiary w powodzenie. Warto się bronić przed rutyną, co w miarę upływu czasu i zwiększającego się stażu pracy jest trudniejsze. Ale warto podejmować taką walkę bez względu na wszystko. Szukać nowych rozwiązań w ilustracjach, czcionkach i nawykach, bo to szansa na świeżość, a ona często jest najważniejsza i uwodzi klienta bardziej niż dopracowane rozwiązania.

 

id-ididididididid-blogTo, jak patrzę na redagowaną przeze mnie gazetę, mają wpływ moje doświadczenia: przeczytane książki, rozmowy, podróże, spotkania z ludźmi…

 

A na siłę słowa – Iwona: – Mam głębokie przekonanie, że na to, jak patrzę na redagowaną przeze mnie gazetę, mają wpływ moje doświadczenia, które – nawet nieświadomie – zebrałam przez całe życie. Nie tylko zawodowe. To przeczytane książki, rozmowy, podróże, spotkania z ludźmi. Emocje, które temu towarzyszyły, uruchamiają się na dźwięk słowa. Potem są już skojarzenia i jak w domino – pierwsze łączy się z drugim, drugie z trzecim i tak dalej… Jestem nałogową pożeraczką książek – i ze względu na urodę opowieści, i ze względu na zaskakujące związki między słowami.

I może właśnie w inspirowaniu się szczególnie pomocny może być internet. W tym rozpraszającym zalewie informacji i bodźców nieraz pojawi się w końcu coś wartościowego, co zwróci naszą uwagę: podsunie prawie gotowy pomysł albo pomocne skojarzenie. Jeśli umiemy wybierać i szukać, to stały dostęp do niezliczonych źródeł – który otwiera się, gdy tylko mamy przed sobą ekran komputera – może przydać się do czegoś dobrego.

*Sieć agencji reklamowych uznanych za najbardziej kreatywne i efektywne na świecie według magazynu ADWEEK i Advertising Age.