W ciągu tygodnia Pokemon Go liczbą aktywnych użytkowników przegoniło Twittera. Teraz więcej smartfonów wykorzystuje się do znajdywania kolorowych stworów niż dziewczyn i chłopców na Tinderze. A Twitter i Tinder razem wzięte nie dawały markom tylu możliwości marketingowych co jedne Pokemon Go.

Te miliony konsumentów, które przez całe popołudnia kolekcjonują wirtualne Pokemony, żeby to robić, muszą chodzić po prawdziwych ulicach, parkach, sklepach i restauracjach… Lokalne biznesy tylko na nich czekają.

Oczywiście klienci nie trafiają do tych miejsc sami – przyciąga ich gra. Dlatego trzeba wiedzieć, jak związać swój realny biznes z wirtualnym światem Pokemon Go. W doskonałej sytuacji znajdują się chociażby knajpy znajdujące się w okolicy, która w grze widnieje jako Pokestop (a więc tam, gdzie gracze za darmo nabywają różne przedmioty wspomagające w grze), gym (a więc tam, gdzie odbywają się pojedynki trzech drużyn Pokemonów) lub po prostu te, które mają obok siebie wirtualnego Pokemona. To wielka szansa na przyciągnięcie niewirtualnych klientów.

Jak marki wykorzystują popularność Pokemon Go?

 

Pikachu1) Są aktywne w social mediach

Korzystają z hashtagów typu #pokemon lub #pokemongo, umieszczają np. zdjęcia, które przedstawiają lokal w wirtualnym świecie jako miejsce atrakcyjne dla graczy.

Przykład:

  • Pracownicy muzeum Crystal Bridges umieścili na blogu zdjęcia Pokémonów, które znajdują się obok wybranych eksponatów i lokacji wchodzących w skład muzealnych zasobów. Wszystko po to, aby młodym odwiedzającym muzea przestały się kojarzyć z nudą.
  • Portal Fru.pl promuje tanie loty, wykorzystując szał na podróżowanie za Pokemonami: „Zbieraj pokemony na całym świecie, leć do Paryża od 78 zł”. Post na Facebooku brzmiał: Oszaleliśmy na punkcie nowej gry #pokemongo i nabraliśmy ochoty na dalsze podróżowanie w poszukiwaniu Pokemonów, może Paryż za 78 zł? Dołączycie?

 

Pokemon_Mystery_Dungeon2) Kupują Lure Module i rejestrują się jako Pokestopy

Lure Module kosztuje niecałe 4 złote (a dokładnie – 100 Pokecoins, które można zdobyć w grze lub nabyć za 0,79 euro). Po uruchomieniu przez pół godziny przyciąga w konkretne miejsce nowe Pokemony. Gracze widzą lury jako różowy pyłek na mapie i od razu wybierają się tam na łowy.

lury Pokemon Go

Przykład:

  • Aż trudno wymienić, bo korzysta z tego całe mnóstwo firm. Poza restauracjami i sklepami na pokemonowe wabiki zdecydował się nawet Mercedes. Co więcej, wybrane salony marki zarejestrowano w aplikacji jako Pokestopy.
  • Chodzą słuchy, że w Pokestopy zamienią się już wkrótce także wszystkie restauracje McDonald’s.

 

175Togepi3) Przygotowują specjalne oferty dla graczy

Na przykład wprowadzają happy hours, zniżki na napoje. Natomiast lokale, w których znajduje się gym, mogą prowadzić tablicę zwycięzców na pokemonowej arenie i przyznawać najlepszej drużynie odznaki.

Przykład:

  • To strategia popularna zwłaszcza w restauracjach i pubach, ale nie tylko. Marka odzieżowa House oferuje 20% zniżki na przeceniony asortyment, jeśli złapie się w ich sklepie Pokemona i jako dowód pokaże zrzut ekranu.

 

pokemon4) Pojawiają się tam, gdzie są gracze

Umieszczają swoje materiały promocyjne, mobilne punkty sprzedaży czy ulotki w miejscach, gdzie zbierają się gracze. Albo sami takie miejsca tworzą…

Przykład:

  • W Miami zorganizowano nawet ogromną imprezę dla zbieraczy Pokemonów: Free Pokemon Go South! Foodtruck and music night. Była muzyka, światła, foodtrucki od różnych restauratorów, reklamy i oczywiście dużo wabików na Pokemony. Uczestników poproszono o wrzucanie na fanpage wydarzenia zdjęć napotkanych stworów pod hasztagiem imprezy.

 

Pachirisu_Pokemon5) Tworzą alternatywne wersje gry

Mechanizm zostaje podobny, ale przecież łapać w okolicy można wszystko. To okazja do przyciągnięcia tych, którzy nigdy nie byli fanami Pokemonów.

Przykład:

  • Blogerka parentingowa Denna Blizzard wywołała wręcz zbiorową histerię, kiedy opublikowała wideo, na którym zamiast Pokemonów łapie kieliszki szampana w wymyślonej przez siebie grze „Chardonnay Go”. Oczywiście gra istnieje tylko na filmiku, ale firmy z dużym budżetem z pewnością rozważały realizację podobnych pomysłów…

 

pokemony6) Oferują darmowy transfer danych

Łapanie Pokemonów pochłania dużo czasu, kilometrów i… gigabajtów internetu. To świetna okazja dla telekomów, by wkraść się w łaski konsumentów-graczy.

Przykład:

  • T-Mobile w USA zaoferowało swoim klientom darmowy transfer podczas gry.
  • Orange proponuje 1 GB internetu dla trenerów Pokemon.

Listę mogłyby wydłużać także inne pomysły, jak np. graficzne przeróbki wizerunku Pokemonów przygotowane przez serwis CarWow, jednak jak na razie służą one głównie zabawie. Jak widać okazji do akcji marketingowej związanej z Pokemon Go jest wiele. Na koniec pozostaje tylko posłużyć się sloganem z gry: Złap je wszystkie!;-)