Dla jednych oczywistość, dla innych nie do pomyślenia. Bycie online nawet na plaży ma swoje 
konsekwencje. Dobre? Do niedawna wydawało się, że ocena zależy od punktu widzenia (pracownika i pracodawcy, wykonawcy i zleceniodawcy, itd.) ale dziś coraz wyraźniej widać, że bycie unplugged na wakacjach przynosi korzyści. Wszystkim.

A tymczasem… Oprócz laptopa do torby podróżnej wrzucamy oczywiście telefon komórkowy, albo i dwa, upewniamy się, że internet będzie dostępny tam, dokąd jedziemy albo zabieramy mobilny, ładujemy ładowarki, sprawdzamy karty pamięci… Uff. Całe te przygotowania w dodatku dokumentujemy na facebooku i instagramie.  
Czy jesteśmy uzależnieni od social mediów i technologii? Czy umiemy zrezygnować z nich podczas wakacji? Dobrze by było, bo – jak można przeczytać na stronie Instytutu Psychologii Zdrowia – wypoczynek jest efektywny wtedy, gdy robimy coś innego niż codziennie. Dlatego może być i bierny, i aktywny. Od siedzenia przy biurku odpoczynkiem jest ruch fizyczny, praca fizyczna zaś wymaga, aby usiąść, poleżeć. Niby oczywiste, ale czasem zapominamy o… głowie. Gdy zamykamy drzwi biura i wsiadamy na rower, ale cały czas myślimy, jak skończyć projekt i czy w prezentacji na 17 stronie jest dobra infografika, to nie wypoczywamy. Jeśli do tego odbieramy telefon i rozmawiamy na ten temat, nasz odpoczynek… diabli biorą. Chcąc odpocząć efektywnie, trzeba odłączyć ciało i umysł.

Nieprzekonany? Wydaje ci się, że od czasu do czasu powinieneś zerkać do służbowego maila i telefonu (ach to poczucie odpowiedzialności!). Pomyśl o tym tak: czy jeśli wrócę zmęczony będę lepszy w tym, co robię? No właśnie. Twój szef też woli cię w dobrej formie. Kiedy zmęczony pracownik udaje się na wakacje, pracodawca oczekuje, że wróci on zresetowany. Jedna z amerykańskich firm – FullContact – od kilku już lat płaci pracownikom 7,500 dolarów za to, że podczas wakacji odcinają się od technologii i zostawiają pracę w biurze. Pracownicy, którzy decydują się na to, nie zabierają służbowego laptopa, nie sprawdzają maili i innych mediów. Tak zadecydował CEO i współzałożyciel firmy, Bart Lorang, który wierzy, że nieustanne bycie online jest niezdrowe, a poza tym jest przeciwny tzw. syndromowi bohatera i myśleniu: tylko ja mogę wykonać tę pracę dobrze.

A jak ty odpoczywasz? Nasz klient, Agnieszka Zyśk-Pożoga, Kierownik ds. Relacji Wewnętrznych w firmie Provident Polska, która powoli przygotowuje się do urlopu mówi:

Laptopa nie zabieram, ale telefon służbowy tak, jednak odbieram tylko od niektórych osób. Jakich? Takich, od których telefon oznacza coś ważnego – czyli np. od ludzi, z którymi pracuję nad bieżącymi projektami. Reszta może poczekać.

Chyba każdemu zdarzyło się uczestniczyć w superważnym projekcie, którego odłożenie na bok na dwa tygodnie było tak samo niemożliwe, jak przełożenie terminu wakacji. Co wtedy? Lepiej przez kilka godzin korzystać z urlopu, cieszyć się słońcem i robić przyjemne rzeczy, a kilka poświęcić na pracę, niż rezygnować z wyjazdu albo zaprzepaścić zawodową szansę. Ważne by to nie stało się regułą.

Dlatego odpowiedz sobie czy naprawdę musisz zabrać ze sobą wszystkie gadżety zapewniające łączność z pracą. Nie musisz? 
To zostaw je w spokoju i ciesz się nim i ty. Aloha!