Podczas konferencji Power of Content Marketing po lewej stronie sceny tajemnicza brunetka przy papierowej planszy kolorowymi markerami zamieniała w graficzną opowieść słowa każdego mówcy. To Klaudia z Explain Visually. W przerwie postanowiliśmy zadać jej kilka pytań…

Jak byś określiła to, czym się właśnie zajmujesz?
Nazywa się to z angielskiego graphic recordingiem. To wielkoformatowy zapis wizualny w czasie konferencji, warsztatów, prelekcji. Służy przede wszystkim uchwyceniu esencji tego, co jest mówione, wyciąganiu najważniejszego i wrzucaniu na duży format rysunkowo i tekstowo po to, aby ludzie lepiej pamiętali przekaz i mogli się do niego odnosić. No i jest to też dodatkowa atrakcja!

Dla wielu gości konferencji to wręcz fascynująca nowość. Wzrasta zainteresowanie taką usługą?
Teraz w Polsce obserwujemy boom, ale za granicą graphic recording funkcjonuje już od 20 lat. Do nas dopiero przychodzi, a więc będzie co robić i komu, bo jest coraz więcej osób, które pracują w ten sposób na konferencjach. I dobrze!

20150528_131159

A Ty od jak dawna się tym zajmujesz?
Samym graphic recordingiem rok, ale rysowaniem esencjonalnym w ogóle – od czterech lat.

Pożądane jest wykształcenie artystyczne?
Nie, absolutnie! Ja nie jestem po ASP i uważam wręcz, że to by mogło przeszkadzać. Na akademii jesteśmy uczeni szczegółów, a nam jest potrzebny ogół i wyciąganie najważniejszego.

Przyglądam się narzędziom, z których korzystasz i widzę masę różnych markerów  i pisaków we wszystkich kolorach…
Tak, wszystkie kolory tęczy! Ale też możesz zauważyć, że nie używam wszystkich naraz. Im mniej kolorów, tym de facto większa czytelność i łatwiej patrzącemu nawigować, tak samo jak na stronach internetowych. Kolor dodaje emocji, ale przede wszystkim używam go po to, żeby porządkować, układać hitorię dla odbiorcy, żeby widział, jak iść po rysunku, czyli jak szła opowieść prelegenta.

20150528_131042

Co jest najważniejsze w tej pracy? Na pewno musisz bardzo się skupiać na tym co mówi prelegent, ale i na rysowaniu…
Najbardziej skupiam się na tym, co mówi i pokazuje prelegent. A nawet bardziej na tym, co mówi, bo często na slajdzie jest za dużo rzeczy i absolutnie nie jestem w stanie ich sczytać, więc uznaję, że to, co mówi jest esencją i z jego esencji wyciągam jeszcze kolejną i wrzucam ją na rysunek.

A czy jakkolwiek się do tego przygotowujesz? Znasz wcześniej prezentacje?
Skąd, wszystko jest live!

Zawodowo to Twoje główne zajęcie?
Głównym zajęciem w tym momencie są filmy rysunkowe, animacje dla firm z różnych branż, w których występuje moja ręka i mazaki. Rysuję na realnym planie, w prawdziwym zeszycie, ale w odróżnieniu od rysunków live, tutaj odbywa się to z wielkim przygotowaniem: wymyślam scenariusz, storyboard, po czym klatka po klatce projektuję. Na koniec montujemy materiał, dodajemy efekty dźwiękowe… Przypomina to popularną animację nt. strategii Coca-Coli, ale różni się technologią – w Explain Visually wyspecjalizowaliśmy się w rysunku na papierze. Dzięki temu możemy włożyć na plan realną rzecz, np. kiedy film jest dla producenta piwa, wkładam na planszę szyszki chmielowe, granulat, pokazuję, jak robi się piwo. Używanie realnych przedmiotów ma ogromną korzyść: u odbiorcy oglądającego taki film uruchamiają się dodatkowe zmysły i może nawet dzięki wyobraźni poczuć zapach, w związku z czym lepiej zapamięta i zrozumie.
Robię też szkolenia z rysowania, a raczej z ryślenia, bo chodzi o myślenie, a nie o samo rysowanie. O to, żeby nauczyć się myślenia takimi symbolami. Ale można to także robić własnymi siłami w trakcie spotkania, np. mieć trenera, którego zadaniem jest notowanie lub facilitatora z boku. Albo też taki trener wchodzi w rolę facilitatora, czyli prowadzi grupę, nie narzucając żadnego kierunku, a to, co wyjdzie, zależy od ludzi.

20150528_131103

Twoje rysunki są wykonane z humorem, zawsze o to dbasz?
Takie mają być – zapamiętane i kojarzyć się ludziom. Na przykład Paweł Tkaczyk miał swoje żarty i różne przypowieści, chodziło mi więc o przywołanie atmosfery tego wystąpienia. Dzięki temu ktoś, kto był na konferencji i na to popatrzy, momentalnie sobie ją przypomina i więcej z niej wynosi, zapamiętuje.

Jest też w tym dużo pisania, przywiązujesz jakąkolwiek uwagę do kroju liter?
Oczywiście można wymyślać własne style pisania, ale nie idę w aż tak wyszukanym kierunku. Zależy mi głównie na czytelności i esencji a nie efekcie „wow”, który… i tak się pojawia, bo ludzie są pod wrażeniem. Sam stosunek tekstu do grafiki zależy od prelegenta i nasycenia treścią jego wystąpienia. Jeżeli przekaz jest mocno wizualny, opiera się na graficznej prezentacji, to często właśnie z niej czerpię dużo inspiracji, np. kotek i centy jak u Tkaczyka, czy ze związków frazeologicznych, które są bardzo obrazowe, np. kiedy ktoś mówi „wpadłem po uszy”, rysuję go w dosłownie takiej sytuacji i od razu się to lepiej zapamiętuje.

20150528_113617

Towarzyszy Ci przy rysowaniu stres?
Przy pierwszej kresce, kiedy często pojawia się pytanie „Jak zacząć?”. Potem już jakoś leci… aż do momentu kiedy prelegent bardzo dużo, intensywnie mówi, a mi kończy się kartka! Wtedy jeszcze bardziej „esencjonuję”, rozmieszczam dodatkowo informacje. Czasem też wracam do rysunków i wizualnie je doprawiam.

Co można dalej z takim rysunkiem zrobić?
Jeżeli graphic recording jest robiony na warsztatach, na których zespół firmy wypracowuje strategię, pomysły na to, jak polepszyć produkt, jakie zmiany wprowadzić w organizacji, to takie rysunki mogą być owocem ich np. ośmiogodzinnego warsztatu. Jeżeli tego nie zrobimy, to pewnie te ich wielkie plany gdzieś znikną. Natomiast gdy to zapiszemy, zeskanujemy, zrobimy zdjęcia, osoba z firmy to później dostanie i rozdzieli pomiędzy pracowników zadania. Taki zapis bardzo porządkuje i pozwala trzymać się ustaleń lub też wpływa na szukanie nowych pomysłów – to, co nie wpadło do głowy na warsztatach, może pojawić się później, wtedy taka tablica jest punktem wyjścia do dalszej pracy.

Rysunki wykonane przez Klaudię na konferencji możecie obejrzeć w galerii relacji PoCM.

20150528_131134