Jesteś odpowiedzialny za komunikację wewnętrzną. Twoim zadaniem jest przekazać pracownikom zasady postępowania w firmie zebrane w opasłym Kodeksie. Zasiadasz do planszy „Efektywna komunikacja firmowa” i wyrzucasz kostką swój pierwszy ruch.

Wyrzuciłeś opcję za 1 punkt: rutyna. Zajmujesz pierwsze pole na planszy i sięgasz do dedykowanej tej kategorii puli kart z działaniami. Wybrałeś: artykuł do firmowego magazynu w oficjalnym tonie. Pracownicy, którzy przechodzili przez opisane w artykule procedury już wiele razy, zasypiają z nudów przy czytaniu. Grzęźniesz i tracisz kolejkę na rzecz innych graczy z konkurencji. Druga szansa – czas na kolejny ruch. Wyrzuciłeś wysoko punktowaną opcję „pomoc agencji content marketing Aude”. Sięgasz do dedykowanej puli kart i wybierasz radę agencji: gra planszowa.  Gratulacje! Jeśli przejdziesz wszystkie kroki w tym zadaniu, wyprzedzisz innych graczy i dotrzesz do mety!

Zadanie: stworzyć grę planszową, opublikować ją w najbliższym wydaniu gazety dla pracowników i rozwiesić w korytarzach biura.

Krok 1. Zjawiasz się w biurze przełożonego:  najbardziej konserwatywnego specjalisty ds. wewnętrznej komunikacji firmowej. Namawiasz go do realizacji tego eksperymentu. Twój argument:  nietypowa forma spełnia główne wymogi dobrej komunikacji – przyciąga uwagę, skłania do przeczytania, zapada w pamięć. Przełożony to stara, dobra szkoła: lubi konkrety. Dostajesz zielone światło!

Krok 2.  Merytorycznie opracowujesz grę. Krótka narada z agencją i po chwili zawartość gry przekazującej wiedzę na temat zasad postępowania nie stanowi dla ciebie trudu: wypunktowujesz najważniejsze zasady i akceptujesz ich wybór u przełożonego. Ważne: nie przechodź do kolejnego kroku, dopóki nie uzyskasz merytorycznej akceptacji.

Krok 3. Wymyślasz konwencję. Na początku przychodzi ci do głowy estetyka a la „Kill Bill”, ale krótka sonda wśród 10 kolegów z pracy pokazuje, że jakikolwiek kojarzony film Tarantino to „Pulp Fiction” (9 odpowiedzi) i „Włącz się do gry” (jeden głos od cichego programisty z działu IT). Decydujesz się na Dziki Zachód – konwencja rozpoznawalna przez wszystkich.

Krok 4.  Zabierasz się do pisania tego, co umieścić w boksach i okazuje się, że zapełniasz nie dwie a cztery strony samym tekstem. Po burzy mózgów w agencji dochodzisz do wniosku, że rozbudowane opisy nie nadają się – o stylu w większej mierze decydują ilustracje, a okna powinny układać się w prosty schemat. Wybrane zasady kodeksu „ubierasz” w proste historyjki w stylu kowbojskim, np. szanowanie różnorodności pokazujesz w scence zatrudniania ludzi do miejscowej manufaktury. Bohater gry zawsze ma dwie drogi wyboru – w tym przypadku mógł zatrudnić Indian, poszukiwaczy złota zza morskich krajów i kowbojów z okolic albo przyjąć ofertę samozwańczego przywódcy kowbojów i zatrudnić jego kompanów, omijając żmudne kompletowanie ludzi. Opcja niewłaściwa również niesie jakieś pozytywy – wybór nie może być zbyt oczywisty.

Krok 5. Dostajesz uwagi od przełożonych do poszczególnych kadrów i opisów. Ponieważ nie jest to język, do jakiego przywykli, widzą niestosowne sformułowania w każdym zdaniu. Negocjujesz i przekonujesz – nie można zgodzić się na wszystkie zmiany, bo spłaszczysz fabułę tak, że nie zostanie w niej nic śmiesznego ani zaczepnego.

Krok 6. Dopracowujesz ilustracje z agencją. Aby całość nie wyszła naiwnie, fabułę i postaci w grze konstruujecie z przymrużeniem oka. Przy okazji świetnie się przy tym bawicie. Spod ręki (z rysikiem) grafika wychodzi Kowboj ze Złotym Zębem, Atrakcyjna Wdowa itd. Ilustracje są lekko karykaturalne i mają mnóstwo atrybutów westernowych – kowbojskich kapeluszy, kozaków z ostrogami, a nawet saloon.

Krok 7. Kierujesz gazetę z grą do druku…

Meta!

Odczuwasz satysfakcję, widząc, jak pracownicy przystają przy rozłożonych wydrukach z planszą. Nigdy nie widziałeś, by tak uważnie studiowali ogłoszenia firmowe, nawet te o konkursach z nagrodami.

Jeśli potrzebujesz doradztwa i pomysłów na efektywną komunikację firmową, napisz do nas!